Jak nie tracić czasu na Facebooku

Czyli studium mojego przypadku

Opinie na temat Facebooka bywają różne. Ja konto założyłam, bo to było trendy, bo trzeba było się orientować w nowym narzędziu. Długo było to trochę martwe konto. Wchodziłam rzadko, a jak już byłam, to tylko po to, żeby poprzeglądać to co inni publikują. Śmieszne filmiki, złote myśli, zdjęcia znajomych. No wiecie to do czego wykorzystują Facebooka niemal wszyscy.

Kolejnym etapem było odkrycie kont tematycznych prowadzonych przez blogerów, coachów itp. Okazało się, że naprawdę dużo wartościowych, inspirujących wpisów można tu znaleźć. Były takie strony, gdzie ważne było być na bieżąco, żeby móc wziąć udział w atrakcyjnych szkoleniach, wyzwaniach – w Internecie i na żywo.

Tak oto poczyniłam kolejny krok. Wybierałam strony, które chcę śledzić na bieżąco. Zaznaczałam lubię i jednocześnie pod tym samym przyciskiem rozwijałam opcje, w których wybierałam, żeby wyświetlało najpierw w moich aktualnościach.

No i oczywiście uczestnictwo w grupach – dotyczących biegania, WordPressa, zarządzania czasem. Obecnie sama takie grupy zakładam. Jest w nich ogromna łatwość wymiany treści wokół danego tematu.

W końcu usłyszałam, że wiele osób przepędza swój czas w Internecie. Siedzi na kanapie i zamiast samemu coś kreować, osiągać karmi się oglądaniem, co u innych na Facebooku. Stąd postanowiłam sama publikować i pisać o moich osiągnięciach np. comiesięczne sprawozdania z codziennego biegania, udziału w wyścigach.

Dziś wchodzę na Facebooka bardzo często – kilka razy dziennie. Ale co ważne moje ustawienia sprawiają, że czytam treści, które są dla mnie ważne. Patrzę, co mi wyświetlają powiadomienia i decyduję, które z nich chcę otworzyć. A nawet jeśli wchodzę na moją stronę główną, to na górze zawsze mam posty rozwojowe. Jest ich na tyle dużo, że właściwie nigdy nie dochodzę do wpisów osób prywatnych z dowcipami, filmikami, zdjęciami z wakacji.