Szkolenie Kobieta Niezależna, Kamili Rowińskiej

Minął miesiąc od mojego uczestnictwa w szkoleniu Kamili Rowińskiej, Kobieta Niezależna. Wydaje mi się, że jest to dobry moment, żeby opisać samo wydarzenie z perspektywy czasu. A także powiedzieć, jaki był jego realny wpływ na moje życie.

Rowińska Business Team

Zacznę może od opisu samego wydarzenia. Świetna organizacja. Na każdym kroku widać zaangażowanie zespołu Kamili. Przejawiało się ono w różnych drobiazgach mających wpływ na całokształt. Mnie ujęła Marta Chłodnicka. Staliśmy w długiej kolejce, aby potwierdzić udział w szkoleniu i odebrać materiały i nie widzieliśmy, co się dzieje z przodu. Tymczasem okazało się, że wszyscy staliśmy do pierwszego stanowiska, które de facto obsługiwało tylko osoby z nazwiskami zaczynającymi się na pierwsze litery alfabetu. I kiedy okazało się, że przy stanowisku Marty nikogo nie ma, aż wyszła na stół, żeby pokazać z daleka, kogo obsługuje i że można podchodzić.

Kolejny szczegół – szkolenie na ponad 500 osób. Sala pełna dosłownie do ostatniego miejsca. Od samego początku byliśmy proszeni, żeby siadać obok siebie i nie zostawiać pustych miejsc w środku, tak, aby osoby, które przyjdą później nie musiały się przeciskać.

Niesamowite było dla mnie też to, że w szkoleniu mogły uczestniczyć osoby niepełnosprawne, że jest takie myślenie, żeby dla nich też mogło być miejsce na takim wydarzeniu. Byli też tłumacze języka migowego, obsługujący grupę osób niesłyszących.

Świeży umysł o każdej porze dnia

Pewnie zdarzyło Wam się nieraz uczestniczyć w kilkugodzinnym szkoleniu, w trakcie którego po pewnym czasie pojawiało się zmęczenie i był problem z przyswajaniem czegokolwiek. Szkolenie Kobieta Niezależna trwało od godz. 10 do 19, a mimo to czułam, że cały czas jestem zaangażowanym słuchaczem. Zastanawiam się, z czego to wynika. Na pewno bezcenna była dawka ruchu przy muzyce serwowana nam na rozpoczęcie każdego nowego bloku. Do tego prosty, obrazowy, pełen prawdziwych historii przekaz Kamili. I naprawdę dużo ćwiczeń, w tym w grupach. Wyobrażacie to sobie. Na sali hotelowej ponad 500 osób, a my robimy ćwiczenia… Były zadania indywidualne. W tym takie, którego waga była na tyle duża, że – zgodnie z naszą wcześniejszą zgodą na to, żeby od nas wymagać – każdy został sprawdzony, czy je wykonał. Jak? – Kamila ma swoje sposoby… Było też dzielenie się wnioskami z ćwiczeń z sąsiadką lub sąsiadem (byli też panowie), czy w małych grupach. A nawet – UWAGA – głośne, energetyczne ćwiczenia dla całych rzędów.

Szkolenie to nie książka w praktyce

Jak wiecie, czytałam książkę Kamili Rowińskiej, Kobieta Niezależna (pisałam o tym tutaj). Przy czym na zakresie tematycznym, podobieństwo między książką i szkoleniem się kończy. Treści, przykłady, ćwiczenia, w większości są inne. A jeśli się powtarzają, to występują w zupełnie innym kontekście. Na szkoleniu trzeba było to, co mam w głowie, skonfrontować z innymi. A to już jest zupełnie nowy przekaz dla mózgu, pojawiają się skojarzenia, na które sama bym nie wpadła i trzeba wobec nich zająć jakieś stanowisko.

Wyjście z własnego pudełka komfortu

Na początku szkolenia była mowa o tym, że każdy z nas ma własne pudełko komfortu. Jest taki zestaw zachowań, które przychodzi nam łatwo, jest w zgodzie z nami. Ale żeby się rozwijać, trzeba poszerzać to pudełko. Robić coś, co inne, trudne, nienaturalne. I na szkoleniu była taka możliwość. Było dużo ćwiczeń, po których osoby chętne mogły się zgłosić i powiedzieć całej sali, co wymyśliły, zapisały. Dzielenie się tym, co mamy w głowie w gronie 500 osób zdecydowanie można uznać, za wychodzenie ze strefy komfortu. A najciekawsze jest to, że nie było problemu znaleźć takie osoby. Same szybko się zgłaszały. Powiem szczerze, że na sali była taka atmosfera słuchania, nakierowania na rozwój, że nawet była jakaś część mnie, która chciała się przełamać i zgłosić się. Ale zanim zdążyłam podjąć decyzję, inni byli szybsi. Może następnym razem…

Do jakiej kolejki się ustawiam

Kobieta niezależna, to też kobieta zaradna finansowo. Kamila Rowińska ma niesamowite dla mnie myślenie, o tym co mogą zrobić ludzie dookoła niej, żeby pracować za większą stawkę godzinową. Podała gotowe rozwiązania tłumaczom pracującym na sali. Opowiadała, co radziła swojemu nauczycielowi angielskiego. I nieustannie robi promocje fajnym ludziom, którzy dobrze robią swoją pracę. A przy tym nie zostawiła nam złudzeń. Polska nie jest bogatym krajem. Nie stać jej na dawanie 500 zł na dziecko. Nie zapewni nam sensownych emerytur. Musimy sami zadbać o siebie, bo inni za nas tego nie zrobią.

W tym kontekście dało mi sporo do myślenia pytanie, w jakiej kolejce się ustawiam. Chodzi o taki wewnętrzny mechanizm, który sprawia, że zarabiamy taką, a nie inną ilość pieniędzy. Że każdy z nas ustawia się w kolejce po 2 tys., 5 tys., 10 tys., 50 tys. Wszystko zależy od naszej głowy, naszych przekonań. Mamy ich mnóstwo. Większość nieuświadomionych, wrzuconych przez rodzinę, otoczenie. Na szkoleniu mieliśmy okazję zmierzyć się z kilkoma z nich na temat bogactwa i ludzi bogatych. Jeśli jesteśmy przekonani, że ludzie bogaci są powierzchowni, nie mają prawdziwych przyjaciół, są w głębi duszy nieszczęśliwi, tworzą nieudane związki, dużo pracują – to w takiej sytuacji byłoby skrajną głupotą chcieć mieć dużo pieniędzy. Tymczasem stereotypy, to nie musi być prawda. Warto pozszerzać swoje myślenie. Moje ulubione złamanie stereotypu ze szkolenia zaprezentowała Kamila. Powszechnie się uważa, że kobietą trudniej jest odnieść sukces – mają gorzej. Tymczasem Kamila uważa, że mają lepiej. Wiecie dlaczego? Bo zawsze jest jakiś Pan-ekspert, do którego można udać się po radę, naukę. Panowie chętnie dzielą się swoją wiedzą z kobietami. Natomiast mężczyzna w takiej samej sytuacji musi sobie radzić sam. Do kobiety iść po radę głupio, a z mężczyznami rywalizuje.

Afirmacje

Nad czym pracuje po szkoleniu. Zaczęłam od afirmacji. Jeśli coś wydaje się nieprawdopodobne, nieosiągalne, nie dla mnie, to takie właśnie będzie. Jak to przekroczyć. Zmienić myślenie. Można zacząć od mówienia na głos, stwierdzeń, wobec których czuję niejaki opór. Dzięki temu nasz mózg się do nich przyzwyczai. Mówicie dobrze o sobie na głos. Mówicie sobie, że zasługujecie na…, potraficie…, jesteście… Ja zaczęłam.